Miesiąc temu wrzuciłam swoje…

Miesiąc temu wrzuciłam swoje rozliczenie z miesięcznych wydatków za styczeń i zauważyłam, że lubicie moje exceleczki-tabeleczki :3. Więc zarzucam, z lekkim poślizgiem, tę z lutego.

Ten miesiąc był miesiącem premiowym, jak mniej-więcej co drugi w byłej firmie, więc i zaoszczędzić się udało dużo więcej, mimo że wydałam troszkę więcej niż w styczniu. Głównie to kwestia ubrań, gdzie w styczniu udało mi się przeżyć bez nowych.

Skupiłam się na polowaniu na promocje. Z tych cebula deals, co zapamiętałam:
– zamiast 20 zł na rajstopy, wydałam 5, bo aliexpres przygotowało mi kupon.
– robiłam jeden obiad na kilka dni i zazwyczaj akurat z tego, co było na promocji. Mielona wieprzowina = świetne spaghetti, kurczaczek za pól ceny = kotlety z piersi itd. Odkryłam też, jak świetną rzeczą są naleśniki z kurczakiem i warzywami (。◕‿‿◕。). Dodatkowo, odzwyczaiłam się od jedzenia na mieście, którego nadużywałam w 2018. Połowa chińczyka to właściwie barter za netflixa, więc wychodzi prawie na czysto z gotowaniem w domu. Stąd udało mi się zrobić # dzienza10, ale zdecydowanie bez arturianowskiej finezji i ze sporym deficytem kalorycznym, bo akurat się odchudzam.
– Farba do włosów za 20 zł zamiast zwyczajowych 70 – ten deal raczej mi nie wyszedł, wracam do droższej wersji, ta mi trochę wysuszyła włosy. Ale nie jest aż tak najgorzej.

Marcowego excela (oraz dedykowanego tagu) chyba nie przygotuję, bo:
– Już od 1 marca zaczęłam wydawać kasę na ozdoby wielkanocne, ubrania (bo nowa praca), więc juz teraz wiem, że suma wyjdzie o wiele wyższa, niż zakładało moje oszczędzanie z początku roku.
– Zmieniłam pracę na lepiej płatną, więc od marca moja pensja będzie dużo ciekawsza i nie mam nawet za bardzo jak stawiać sobie trudnych celów. Może najwyższy czas wyluzować i nie sprawiać, by moja wewnętrzna cebulka kwiczała, gdy zobaczy pierś z kurczaka w promocji? W sumie nie wiem, może ktoś ma jakis fajny sposób na ogólne #oszczedzanie #pieniadze i chciałby się nim podzielić.