Mireczki chyba zostałem ostro…

Mireczki chyba zostałem ostro oszukany 3 razy z rzędu w przeciągu dwóch tygodni xD
Kupiłem używane BMW E60 za 25 000 zł. Auto miało być w pełni sprawne, niby robione wszystko na bieżąco,
sprzedający określił stan techniczny jako „bardzo dobry”, z zewnątrz rzeczywiście auto wyglądało bardzo ładnie.
Dzień po zakupie zapaliła mi się kontrolka poduszki powietrznej, na drugi dzień zapalił się check engine i auto zaczęło się
dławić i co chwile gasnąć podczas jazdy, usunięcie błędów w komputerze pomagało na pewien czas. Gość cały czas upierał się, że
auto sprzedawał sprawne i to ja je zepsułem już po kilku dniach od zakupu. W komputerze wyszło, że samochód ma 100 tysięcy przebiegu więcej
niż na liczniku i w umowie (ma w rzeczywistości prawie pół miliona kilometrów). Dużo rzeczy z ogłoszenia się nie zgadzało. W raporcie na CarVertical okazało się, że w 2013r auto miało szkodę na kwotę 30k zł, do tego 2 wypadki we wrześniu 2020 i styczniu 2021 o których mi nie powiedział. Samochód zaczął strasznie kopcić przy odpalaniu i w ogóle straszna kaszana, a potem akurat tak się złożyło że miałem wyjazd w góry
i niestety nie udało mi się tym autem dojechać. W międzyczasie auto zgasło mi kilkanaście razy na autostradzie, w całym aucie zaczęło tak śmierdzieć spalinami (to diesel) że aż nie szło wytrzymać i kręciło się w głowie.
Do tego wszystkiego zepsuł się amortyzator i nie mogłem dalej jechać, całe auto zaczęło piszczeć i każda minimalna dziura była wyczuwalna.
Wezwałem lawetę, przespałem się w hotelu i na następny dzień udałem się do warsztatu, do którego pan laweciarz zawiózł moje auto (firmy razem współpracują)
mechanik powiedział mi, że diagnoza potrwa kilka dni i w ogóle, bo mają teraz strasznie dużo pracy a ja mu wtedy mówię, że mam 400 km jeszcze do domu i to chyba najgorsze co mogłem zrobić,
bo podejrzewam że zapaliła mu się wtedy przysłowiowa lampka, powiedzial mi że jak mam jeszcze tyle drogi to on od razu wypycha auta co stoją na warsztacie i wprowadza moje, żeby je sprawdzić. Nie minęło
30 minut aż do mnie zadzwonił, że silnik jest w tragicznym stanie, nadaje się na złom, że zawieszenie w tym samochodzie praktycznie nie istnieje i zostałem oszukany przez gościa i w ogóle, że nie ma sensu tego robić. W jego biurze siedziały jeszcze dwie kobiety jakieś chyba prawniczki albo z kancelarii windykacyjnej, które usłyszały naszą rozmowę
i zaproponowały, że pomogą mi rozwiązać te sprawę a szefuncio mechanik bardzo je polecał i mówił, że sprawa jest na 100% do wygrania przez nie, że gość odda mi wszystkie pieniądze i jeszcze zapłaci za straty moralne XD
Dałem się namówić na prowadzenie sprawy przez te kobiety – zapłaciłem im 3000 zł w gotówce, nie mam żadnego potwierdzenia, podpisałem tylko jakieś pelnomocnictwo, ale nawet nie mam kopii. Dostałem wizytówkę, znam NIP I REGON spółki, oraz ich imiona oraz nazwiska, a do tego wszystkiego zapłaciłem 3800 zł za lawetę (za dokładnie 365km),
która zawiozła auto do domu, bo wszyscy mi tam naobiecywali, że gościu który sprzedał mi auto zwróci wszystko co do grosza, a ja tylko muszę „wyłożyć” pieniądze na lawetę i te typiary, a nawet mogę sobie jeszcze wynająć u nich auto na jego koszt XD Na szczęście nie skorzystałem.
Póki co zostałem z zepsutym samochodem pod domem (tak teraz myślę, że może się okazać że nic poważnego nie jest uszkodzone tylko facetowi zależało żeby sobie zarobić i mnie wkrecił), bo wydałem kupę siana na lawetę i prawniczkę, która mi nawet już nie odpisuje.
Co mogę teraz z tym wszystkim zrobić? Mam tylko świstek, że auto było na diagnostyce w tym warsztacie no i jedyne potwierdzenie, że jej zapłaciłem to kamery przed sklepem bo zawieźli mnie żebym wypłacił hajs z bankomatu.
No i co do auta, im więcej czasu teraz mija tym trudniej będzie mi potem udowodnić, że to nie ja zepsułem ten samochód tylko był już taki jak go kupiłem
Młody jestem życia nie znam, facet wydawał mi się strasznie legit bo zbudował takie wrażenie, że się czułem jak w domu w tym warsztacie XD Cały dzień tam spędzilem, tu kawusia tu coś i dałem się zrobić w bambuko, lipa straszna jest. Pomóżcie mirki co ja mam dalej z tym wszystkim zrobić? W sumie na aucie mi najbardziej zależy czy jest możliwość je oddać jak kupiłem 10 lutego
#motoryzacja #bmw #e60 #prawo #januszebiznesu #patologiazmiasta #pomocy #pieniadze #pytanie #pytaniedoeksperta #samochody

Trzeci raz z rzędu inflacja w…

Trzeci raz z rzędu inflacja w Polsce najwyższa w UE.

Wynik 3.6% może powodować niepokój ponieważ wykracza on poza ramy przyjętego celu inflacyjnego przez NBP na poziomie 2.5% z odchyleniem 1 p.p.

Ceny rosną szybko, lokaty pozostają na niskim poziomie co sprawia, że Polska jest również w czołówce jeśli chodzi o utratę siły nabywczej pieniądza. Przy okazji zachęcam do przeczytania serii moich wpisów na temat tego jak skutecznie obronić przed inflacją nasze oszczędności i zacząć lokować środki odpowiedzialnie i bardziej rentownie.

pokaż spoiler #gospodarka #finanse #ekonomia #uniaeuropejska #oszczedzanie #inwestowanie #inwestycje #inflacja #lokaty #banki #polska #pieniadze

Działacz PiS przejechał służbowym autem 70 tys. km

Z zestawienia podróży Prusia wynika, że od początku kadencji sejmiku w listopadzie 2018 r. do 11 stycznia 2021 r. przewodniczący przejechał aż 69 230 kilometrów! – Tu nie jest problemem ilość tych kilometrów. Jeżeli pan Andrzej Pruś byłby tak aktywny i wykonywał tyle obowiązków jako przewodniczący..

Równo 50 lat temu, 15 lutego…

Równo 50 lat temu, 15 lutego 1971 w Wielkiej Brytanii i Irlandii miała miejsce reforma funta znana jako Decimal Day. Od tej pory 1 funt przestał się równać 20 szylingom i 240 pensom a zaczął po prostu się równać 100 nowym pensom. Reforma porzuciła także jednostki takie jak gwinea odpowiadająca £1.05 czy 21 szylingom a historycznie używanymi w celu określenia cen usług u adwokatów lub lekarzy czy cen dóbr luksusowych bądź uposażenia służby. Była to też jedna z reform przygotowująca Wielką Brytanię do dołączenia do Unii Europejskiej.

#ciekawostkihistoryczne #uk #pieniadze #historia #ciekawostki

Temat oszczędzanie, mam na…

Temat oszczędzanie, mam na koncie tak jak widać trochę oszczędności. „konto” to kwota do końca miesiąca, już po wszystkich opłatach, w sumie jest spoko zważywszy że zostały tylko 2 tyg. lutego.

Jednak co zrobić z oszczędnościami. Zewsząd słyszę że inflacja, że oprocentowanie na lokatach to teraz dramat. I tak słucham i słucham i zastanawiam się w którą stronę pójść kiedy:

– doświadczenia na giełdzie nie mam, raczej nie będę czuł tematu wdrażania się w różne spółki
– kryptowaluty jakby nie patrzeć to dość ryzykowna gra
– konta oszczędnościowe do koszmar w obecnej chwili
– wydawać nie zamierzam na nic, mieszkanie własne mam, samochód mam, nie planuję większych wydatków
– miesięcznie odkładam około 4 tys.
– nie chcę by sobie tylko leżały na koncie
– interesuje mnie tylko tz. bezpieczne oszczędzanie i to chyba najważniejsza kwestia w moim zapytaniu

Chętnie dowiem się jakie są możliwości i opcje, co by jednak nie wygrać wykopowego certyfikatu giełdowego 😉

#finanse #pieniadze #gielda #kryptowaluty #oszczedzanie #lokaty #inflacja #zarobki

Czy wśród Mirków aktywnie…

Czy wśród Mirków aktywnie zarządzających swoim kapitałem są chętni na możliwość przeprowadzenia precyzyjnej i miarodajnej analizy profilu inwestycyjnego?

Poniżej przedstawiam kilka przykładowych wyników takiego badania. W obecnych czasach pełnych zawirowań odpowiednia strategia inwestycyjna oraz przygotowanie się do lokowania swoich środków w praktyce będzie wartością dodaną dla każdego.

Jakie przeciętny obywatel ma oczekiwania w stosunku do rynków finansowych? Przede wszystkim możliwość przeniesienia wartości swojego kapitału w czasie. Przy inflacji w okolicach 3%, oraz realnie ujemnie oprocentowanych depozytach bankowych jest to problematyczne. Nie zdajemy sobie także sprawy jak istotne jest precyzyjne określenie horyzontu czasowego, dokładne zdefiniowanie naszych celów finansowych na najbliższe lata oraz zbudowanie na tej podstawie portfela o odpowiedniej płynności. Zaczynając od ulokowania kapitału rezerwowego w postaci poduszki finansowej w sposób dający płynność oraz ochronę przed inflacją. Poprzez cele krótkoterminowe, zabezpieczenie zobowiązań, np. hipotecznych. Kończąc na zabezpieczeniu naszej przyszłości emerytalnej czy bezpieczeństwa finansowego naszej rodziny.

Narzędziem pozwalającym nam lepiej zorganizować te cele jest zdefiniowanie profilu inwestycyjnego. Na 3 zdjęciach przedstawiam wam przykładowe wyniki oraz sugestię dla:

A) 25-30 latka- horyzont inwestycyjny 5-10 lat. Na przykład gromadzenie środków na wkład własny, spłatę kredytu wcześniej. Wiedza finansowa na poziomie przyzwoitym.

B) Lokowanie nadwyżek finansowych w celu maksymalizacji zysku. Możliwość połączenia tematu z optymalizacją podatkową.

C) 35-40 latek- dłuższy horyzont inwestycyjny. Zabezpieczenie przyszłej płynności finansowej. Bezpieczeństwo oraz prostota w rozumieniu podjętych działań.

Do wszystkich plusujących ten wpis wyślę informację na temat możliwości przeprowadzenia podobnej analizy oraz mojego osobistego zaangażowania w omówienie jej wyników. Celem oczywiście jest praktyczne wykorzystanie tej wiedzy oraz poukładanie spraw finansowych, także dotyczących tematów pośrednich. Zawołam was także do 3 kolejnych wpisów dotyczących praktycznego inwestowania swoich środków. Omówię w nich obecną sytuację gospodarczą, zastanowimy się z jakich typów instytucji oraz rodzajów inwestycji warto korzystać, a także omówimy temat kosztów który mocno wpływa na późniejszą rentowność naszego przedsięwzięcia.

pokaż spoiler #finanse #gospodarka #gielda #ekonomia #pieniadze #inwestycje #inwestowanie #gielda #b2b #oszczedzanie #lokaty #banki #emerytura