Witam mireczków w kolejnym…

Witam mireczków w kolejnym miesiącu mojego zarabiania na ankietach!
W tym miesiącu zarobiłem: 233zł.

Chcecie zacząć zarabiać? Warto wiedzieć, że w weekendy/święta jest bardzo mało ankiet, także jak chcecie w majówkę dorobić to nie róbcie sobie zbyt dużych nadziei, bądźcie cierpliwi i dajcie sobie więcej czasu!

Na tych stronach zarabiałem:
Opinie.pl – w tym miesiącu zebralem 2890 punktów, co odpowiada za około ~13zł. Portal mi się bardzo podoba, ankiety są rzadko, ale są dość fajne i można sobie dorobić, bez większego ciśnienia. Ten miesiąc był średni na tym portalu, może następny będzie lepszy :). Warto wchodzić na stronę i sprawdzać, bo nie zawsze wysyłają mejla. Co kilka godzin trzeba sprawdzić.

pokaż spoiler Bez reflinka: http://opinie.pl

Klub Kantar – na stronie zarobiłem w tym miesiącu 42zł (lub 52zł) – fajny portal, który zacząłem używać 4 kwietnia i jestem w stanie polecić. Nie ma tutaj reflinków, także nie musicie omijać linka :D. Ogólnie fajnie jak ktoś potrzebuje doładowań do telefonu bo np takie doładowanie do telefonu kosztuje 750 punktów (30zł) a przelew na 32zł kosztuje 1000 pkt. Ale i tak bardzo polecam, już jeden swój przelew zleciłem. Ogólnie można dostać się do dłuższych badań np. dwutygodniowych, w których musicie codziennie wypełniać ankietę 10 minutową, o tym co jedliście, piliście itp ;d. Spoko opcja! Dostajemy powiadomienia na mejla o ankietach!

Surveyo24.pl – na tej stronie zarobiłem ~26zł i stronę meeega polecam, jak ktoś spędza dużo czasu na telefonie/komputerze i jest w stanie co jakiś tam czas sprawdzić stronę główną, bo niestety ankiety pojawiają się tam bez żadnego mejla, ale czasem też coś wyślą na mejlu 🙂

pokaż spoiler http://surveyo24.com

Clixsense.com – portal po angielsku, ale wszystkie ankiety po polsku. Mój ulubiony portal – zarobiłem na nim w tym miesiącu 21,10 dolców ~77zł. Czyli największe zarobki, ale trzeba niestety troche czasu spędzić na tej stronie, ponieważ ankiet nie dostajecie na mejla, a musicie co jakiś czas sprawdzać czy jakieś macie. Same 9 dolców prawie zarobiłem w tym miesiącu na codziennych ankietach, które macie troche niżej o nazwie „Opinion World”. Jak nie możecie znaleźć, to pisać priw, jestem otwarty! Fajne są też te bonusy, jak zainstalujecie wtyczkę clixsense na chrome/opere i zrobicie dwie ankiety dziennie, to dostajecie pewien procent tych pieniędzy za ankiety dodatkowo!

pokaż spoiler http://clixsense.com

I-say.com – Strona bez reflinka, zarobiłem skromne około 3,60 euro ~ 15,40zł, strona ma jakieś chyba rzuty tych ankiet, bo pół miesiąca zastanawiałem się czy strona działa, a potem sypała mi ankietami ;d. Także cierpliwości!

Prolific – Brak reflinka. Strona bardzo fajna, zarobiłem na niej 10 funtów ~50zł, można fajnie zarobić, jedna z lepiej płacących stron za ankiety. Kluczowe jest to, że jak już pokaże wam się ankieta na stronie i ją zarezerwujecie, to o ile wypełnicie sumiennie ankietę, to dostaniecie pieniądze. Trzeba niestety czekać na potwierdzenie pieniędzy, troche to trwa, ale mi wszystko zaakceptowali. Tutaj można zarobić fajne pieniądze, ale trzeba śledzić stronę, żeby dostać ankiety.

Marketagent.com – Tutaj zacząłem zarabiać dopiero tydzień temu i za bardzo ankiet jeszcze nie dostaję, ale bardzo podoba mi się to, że rejestrując się od kogoś z refa dostałem 1 euro, a za same rozszerzenia profilu dostaje się 20 centów za jedno (te rozszerzenia pojawiają się potem na stornie głównej). Zarobiłem na razie małą sumę, ale coś czuję, że strona mi się serio spodoba! 😀 Będę wdzięczny jak przy rejestracji przy poleceniu dacie mojego maila – dawidus887@o2.pl. Dzięki! 🙂

pokaż spoiler https://panel.marketagent.com/

Studentswatch – Na koncie mam 70 punktów, czyli około 32,5 zł, ale jeszcze nie wypłacałem :). Strona ma średnią ilość ankiet, ale lubię jej prostotę. Nie zdziwcie się, jak będą same ankiety za „SocialPoints”, które nic nie dają, one są zawsze, wystarczy poczekać aż pojawi się jakaś za StudentsPointsy :). Ważne – warto podać, że mieszkacie na wsi, ponieważ mają duży brak na takich ankieterów!

pokaż spoiler http://studentswatch.pl

[ #ankiety #zarabianiewinternecie #zarobek #zarobki #zarabianie #internet #paypal #biznes #pieniadze #oszczedzanie ]

Zna się tu ktoś dobrze na…

Zna się tu ktoś dobrze na podatkach? Posiadam trochę bitcoinów. Nie jest to jakaś duża suma, ale też nie jakieś drobniaki, które można zamieść pod dywan. Ostatnio czuję się źle, nieuczciwie wobec urzędu skarbowego. Moimi bitcoinami się w ogóle z żadnym urzędem nie dzieliłem. Nie chcę tak dalej życ. Za moje pieniądze mogłyby być wspierane różne programy społeczne typu 500+, podwyżka dla nauczycieli i wiele innych. Chcę oddać wszystkie moje bitcoin, po wymianie na złotówki, urzędowi.

Do jakich organów mam się zgłosić? Jak wygląda to od strony formalnej? Proszę o pomoc.

#pieniadze #finanse #bitcoin #polska #pytanie

Wkurwiają mnie ci idioci…

Wkurwiają mnie ci idioci wypowiadający się o #rodajo #stellar, #xml, że to jakiś wałek. Gówno wiedzą, nie widzą jak, ale są pewni że musi być wałek ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jeszcze c aniaczki atakują dobrego @plaisant -a, którego polecam, bo jest uczciwym, ogarniętym człowiekiem a gówno z tego polecania mam. Po prostu wiem kim on jest, jak zna temat, jak to robi, jak pomaga a nie jak byle Januszem gówno wierzące o krypto, rzucające się do kupowania stellara, bo nagle można trochę zarobić.

Wszyscy znają mnie na tagach #kryptowaluty. Jestem chyba najbardziej zjeżdżającym shity z #bitcoin maksymalistów. Od dawna tylko ostrzegam przed shitami że to gówno scamy. Blockchain.info od zawsze odradzałem na każdym kroku jako niebezpieczny portfel, przeciwnika bitvoinowego Rogera Vera. To jednak nie ma nic do rzeczy, bo przy tym gówno rozdawania shita po prostu nie ma żadnego wałka, co rozumie każdy kto siedzi w temacie. Ja jestem po prostu szczerym człowiekiem i nieraz odbierałem od „schematycznych” założeń. Jeżeli coś jest ok, to przyznaje to, nawet wśród shitów. Ludzie mnie znają z tego.

Szkoda że te wszystkie buraki krzyczące że to scam z #rozdajp #xml nie słuchali mnie kiedy ich ostrzegałem na przełomie 2017 / 18 żeby nie pakowali się w shity, bo padną i stracą na nich. Do dziś te scamy zjechały o 95-98% od ATH. Dziś ci sami idioci albo podobni, gówno wierzące w temacie znów krzyczą że scamy. Rozdajo scam shita, ale sama akcja nie jest scamem.

– Kupujo za 50$ wasze dane!!! Kurwa dane które podajecie na pierdyliardzie różnych giełd za darmo i na blockchainie zawsze do handlu też musicie je podać nawet jak nie dostawaliście shita.

– „Jakiś szemranay serwis”. Kurwa, gówniany portfel webowy, ale jeden z najstarszych, znany i z największą ilością użytkowników. Dane weryfikacyjne zbierali od lat w ilościach milionów, bez żadnego rozdawania shita.

– Jak ktoś ci daje dychę, to z dupy strony wyciąga ci 100. Kolejny debil, który nawet nie sprawdzi w 10 sekund w google po ile stoi stellar i ile dostaje @plaisant a ile płaci użytkownikowi.

– To zwykły drop shita w celu promocji. Trwa już dwa miesiące i na ten cel przeznaczyli shita o wartości 250mln$. To nam daje ok ~6mln użytkowników którzy to dostaną (wcześniej rozdawali po 25$, ale nie było o tym tak głośno wśród ulicy). W akcji stopa stellar, uczestniczy też coinbase. Też niezalecana przeze mnie giełda / kantor, ale z pewnością jedną z najstarszych i z większymi obrotami na świecie (realnymi). Podczas kiedy ulica dowiedziała sie o btc i rzuciła pod koniec 2017 roku, to apka Coinbase była najczęściej pobieraną apką na iphony w appstore w grudniu 2017. „Szemrane serwisy, kupujące dane!!!!one”

– Jeżeli to te dwie giełdy kupujo dane głupich użytkownikow, to dlaczego rozdają za nie tylko gówno shit stellar a nie żadne inne krypto, normalne krypto? W końcu musieli je kupić żeby rozdawać za dane!!!1one. Brainstorn, blue screen of death, mózg rozjebany.

– Weryfikacja z dokumentu i selfie to standardowa weryfikacja KYC na wszystkich giełdach, kantorach z handlem za fiaty, wymagana przez prawo AML.

POZA TYM JEST TO WERYFIKACJA ABY NIKT NIE ZAKŁADAŁ PIERDYLIARDA KONT I NIE ZBIERAŁ TEGO ZSHITA SETKI RAZY. Jak widać działa skutecznie.

– To zwykłe rozdawanie shita w celu promocji co wiadomo od dawna. Wystarczy sprawdzić sobie jak to rozdawanie shita wpływa na spadek jego ceny do BTC w ciągu ostatniego miesiąca, przez wzrost podaży na giełdach przez sprzedających. Cena zryła w trzy dupy!

Jak już powtarzałem, jestem chyba najbardziej atakującym użytkownikiem krypto za scamy od lat, ale kurwa nie atakuje tego gdzie scamu nie ma. Za to idioci Januszem pchający się w scamy na pompie, znów błyszczą intelektem i bez wiedzy w temacie krzyczą że scamy, gdzie go nie ma…

Korzystajcie śmiało z promocji scamu. @plaisant to legitny człowiek, który doskonale wyjaśni wam jak wszystko zrobić. Nie zarabia na tym wiele, sami sprawdźcie po ile są stellary, doliczacie do tego wszystkie fee, giełd, prowizję za sprzedaże, wypłaty z giełd itd. dodatków oszczędzacie czas i nie musicie się rejestrować na gówno BitBayach, czekając na weryfikację kilka dni i musząc im wpłacić coś z konta bankowego żeby je zweryfikować.

Dodatkowo, kiedy wpiszecie błędne memo przy przesyłaniu XML na BitBay, to oni pobierają wam 20% za odzyskanie środków. Kiedy to zrobicie za pomocą @plaisant, on wam to ogarnie bez ponoszenia żadnych kosztów dodatkowych. Jedynie musicie chwilę dłużej poczekać.

Tu macie ostatnie 30 dni ceny XML / BTC przy czym widać jak ten drop shita wpływa na jego spadek ceny. Ale idioci krzyczą że za 250mln kupujo gówno dane użytkowników, które giełdy i tak dostają za darmo a na darknecie można kupować tysiące zdjęć dowodów ludzi za grosze…

Typowe nie wiem, ale się wypowiem. Polacy, gówno spece od wszystkiego. Znawcy scamów z bańki shitów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#kryptowaluty #pieniadze #zadarmo #bukmacherka #patostreamy #praca #damprace #rozdajo #zarabianie #patostreamy #neuropa #kryptowaluty #bitcoin #bigbrother #got #heheszki #przegryw #gownowpis #danielmagical #komputery #bitcoin

Pomogę zarobić Ci 1 zł….

Pomogę zarobić Ci 1 zł.

Wystarczy, że pobierzesz aplikację blockchain na swój telefon, sprzedasz im swoje dane osobowe razem ze zdjęciem dowodu osobistego lub innego dokumentu tożsamości, następnie uzyskaną kryptowalutę XLM przelejesz na wskazany przeze mnie adres.
Po dokonaniu całej transakcji, ja wyślę Tobie symboliczną złotówkę pocztą polską razem z moim autografem.

Zapraszam do współpracy na priv.

#pieniadze #zadarmo #bukmacherka #patostreamy #praca #damprace #rozdajo #xml #xlm #stellar #zarabianie #patostreamy #neuropa #kryptowaluty #bitcoin #bigbrother #got #heheszki #przegryw #gownowpis #danielmagical #komputery

Cześć. Mam około 500 PLN do…

Cześć. Mam około 500 PLN do zachomikowania/zainwestowania. Boje się o naszą cudowną walutę i myślałem o przemieleniu całej gotówki w błoto. Tylko teraz pytanie, gdzie najbezpieczniej i najkorzystniej będzie kupić to błoto?
No chyba ze ktoś ma lepszy pomysł na inwestycje. Myślałem o ziemi. Tylko gdzie ją potem trzymać i w ilu litrowych workach kupować?

#zarobki #bloto #pieniadze #gielda #inwestycja #pdk #heheszki

Przestępczość VAT-owska na…

Przestępczość VAT-owska na Ukrainie

VAT jest takim fajnym podatkiem, że wszędzie tam, gdzie tylko się pojawi, to jakoś tak zachęca do różnych oszustw. Nie inaczej było w przypadku naszego wschodniego sąsiada, czyli Ukrainy. Problem przestępczości VAT-owskiej rozrósł się tam do takich rozmiarów, że rząd Julii Tymoszenko w 2005 roku zastanawiał się nawet nad zlikwidowaniem VAT-u i wprowadzeniem w jego miejsce podatku obrotowego. Ostatecznie jednak do tego nie doszło, ale nie wyprzedzajmy faktów… ( ͡° ͜ʖ ͡°)
.

VAT na Ukrainie – krótkie wprowadzenie

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że podatek od wartości dodanej pełni niezwykle ważną rolę w budżecie Ukrainy – podobnie zresztą jak w Polsce oraz w innych krajach Unii Europejskiej. Dość powiedzieć, że danina ta generuje ok. 40% dochodów państwa, według słów Sergieja Bilana, wiceszefa ukraińskiej ДФС / SFS (służba skarbowa). Stawka podstawowa wynosi na Ukrainie 20% – wystarczająco dużo, aby opłacało się tworzyć karuzele VAT-owskie oraz innego rodzaju konstrukcje zmierzające do uszczupleń należności podatkowych. Co ciekawe, ponad połowa pobranego podatku VAT to kwoty zapłacone przy okazji importu towarów na obszar celny Ukrainy, w tym oczywiście z krajów Unii Europejskiej (według oficjalnych danych). Jeśli chodzi o skalę oszustw, to w 2014 roku Ihor Bilous, nowy szef ukraińskiej służby podatkowej, stwierdził, że za czasów prezydenta Janukowycza oszustwa w VAT stanowiły równowartość aż ¼ budżetu państwa, a pieniądze „wypłynęły na zagraniczne konta należące do skorumpowanych urzędników”.
.

Specyfika działania ukraińskich grup przestępczych

Według tego, co można przeczytać w mediach, na Ukrainie znaczna część przestępczości związanej z wyłudzaniem / uszczuplaniem podatku VAT opierała się na schematach podobnych do tych stosowanych w Polsce po roku 2005 (słynne karuzele). Wiele wskazuje na to, że rzeczywiście tak było, zważywszy na ogromny poziom korupcji wśród ukraińskich urzędników, na co zresztą zwracały uwagę min. międzynarodowe firmy doradcze. Dlaczego korupcja ułatwiała właśnie taki sposób działania? Odpowiedź jest prosta: ze względu na zwroty VAT-u. Po prostu urzędnicy, którzy zatwierdzali zwrot oraz / lub celnicy, który „podbijali kwity” np. poświadczając fikcyjny wywóz towarów, byli często częścią zorganizowanej grupy przestępczej i brali odpowiedni % od transakcji. Niektóre źródła twierdzą wręcz, że oszustwa VAT-owskie na Ukrainie są (były?) zinstytucjonalizowane w formie zorganizowanych „pralni podatkowych”, działających na ogromną skalę pod patronatem najwyższych urzędników skarbowych (na co istnieje podobno wiele dowodów). My tutaj w Polsce też mówimy od czasu do czasu, że w skarbówce można znaleźć urzędników mających powiązania z tzw. mafiami podatkowymi, ale na Ukrainie była to prawdopodobnie zupełnie inna skala, o wiele, wiele wyższa.

Przykładem tego, jak wyglądały połączenia na linii polityka – biznes jest pewna ciekawa sprawa, która ujrzała światło dzienne w 2017 roku. Tak więc niezależni ukraińscy blogerzy „dokopali się” do informacji mówiących o tym, że jeden z wielkich amerykańskich koncernów spożywczych za pośrednictwem swojego ukraińskiego oddziału może być zamieszany w nielegalne schematy podatkowe związane z VAT-em. Konkretnie miało zachodzić uzasadnione podejrzenie, że dyrektor koncernu na Ukrainę Dmitrij G. oraz zatrudniony tam syn zastępcy prezydenta Kijowa Roman P. uczestniczą w grupie przestępczej mającej na celu wyłudzenie nienależnego zwrotu VAT-u. Krótki opis modelu działania:

Ukraiński oddział koncernu miał kupować zboże za gotówkę za pośrednictwem kontrolowanych przez siebie spółek – słupów (S. oraz G.). Spółki te kupiły zboże od innych spółek (V. oraz D.), które z kolei miały być kontrolowane przez Romana P. W ten właśnie prosty sposób miano wykreować fikcyjny VAT do zwrotu, o który następnie wystąpiły spółki S. oraz G.

Ile razy i na jaką skalę zastosowano podobny schemat, tego dokładnie nie wiadomo. Źródła ukraińskie podają, że tylko w jednym konkretnym przypadku chodzi o zwrot podatku na kwotę 15 milionów hrywien, czyli w przeliczeniu ok. 2 milionów PLN. Emocje budzi też fakt, że wspomniany Roman P. (syn zastępcy prezydenta Kijowa), który najpierw był stażystą, a później szeregowym handlowcem w ukraińskim oddziale koncernu, nagle zaczął jeździć Audi S8 wartym ok. 150 tys. Euro. No cóż, może naprawdę dobrze handlował…?

Ciekawe jest również to, że Dmitrij D. (szef oddziału koncernu na Ukrainę) nie wahał się podobno wywierać presji na ukraińskie służby skarbowe, aby te dokonały zwrotu VAT-u, choć urzędnicy mieli na ten temat spore wątpliwości. Sprawa była na tyle poważna, że otarła się o takie instytucje, jak Amerykańska Izba Handlowa oraz ambasada USA! Widać więc jasno, że są to rozgrywki na naprawdę wysokim szczeblu.
.

Jakie towary służyły do wyłudzania zwrotów VAT-u na Ukrainie

Przede wszystkim należy zacząć od tego, że największe pole do popisu dawały zwroty VAT-u związane z eksportem towarów poza granice Ukrainy. A skoro tak, to postawiono na następujący model działania:

kupujemy tanio > podbijamy cenę do niebotycznych rozmiarów za pomocą spółek – krzaków pełniących rolę znikających podatników > występujemy o zwrot VAT-u z tytułu eksportu

Na potrzeby takiego schematu wynaleziono ciekawą ścieżkę: przeróżne produkty o niejasnym przeznaczeniu związanym z nauką i rozwojem technologii. Przykłady? Soczewki optyczne, membrany elektrod, elementy piezoelektryczne, różne czujniki itp. – ogólnie tego typu rzeczy, do których można było „dorobić legendę” uzasadniającą kosmiczny wręcz wzrost ich wartości (przynajmniej na fakturach). No i jak wspomniałem przed momentem, takie towary były wykorzystywane do transakcji fikcyjnego eksportu, a ich cena na rynku krajowym została uprzednio odpowiednio zawyżona poprzez system fikcyjnych dostaw, niejednokrotnie nawet o tysiące %! Zawyżenie ceny było oczywiście wykorzystywane do odzyskania odpowiednio „tłustego” zwrotu VAT-u.

Przykłady karuzel

Pewna ukraińska firma sprzedała za granicę blisko 100 tysięcy „piezoelektrycznych czujników ciśnienia”, rzekomo wykonanych w jednej z fabryk w okolicach Charkowa. Całkowita deklarowana wartość „eksportu” tego towaru wyniosła ok. 306 milionów hrywien, czyli w przeliczeniu jakieś 43 miliony PLN. Taki czujnik na fakturach przy eksporcie kosztował blisko 450 USD, podczas gdy realny koszt jego wytworzenia wynosił ok. 2 USD. Według szacunków 94% kosztów produkcji stanowiły tu części składowe, które można było łatwo i tanio kupić w normalnych sklepach. Gotowe i zapakowane czujniki były następnie wysyłane do Polski lub Wielkiej Brytanii, drogą lotniczą lub samochodami. Ten sam towar wracał z powrotem na Ukrainę (jak to bywa w karuzelach), a jego wartość na fakturach wynosiła już zaledwie 2,5 USD / sztuka. Ta wartość była potem oczywiście „pompowana” przez odsprzedaż pomiędzy kolejnymi ukraińskimi spółkami, po czym czujniki znów jechały do Polski, ale znów po kilkaset USD za sztukę, od których był zwracany VAT (tytułem eksportu). Odnośnie końcowych losów towaru wiadomo tyle, że po prostu utknął gdzieś sobie na jakichś polskich magazynach i nigdy nie trafił do normalnej sprzedaży. Straty ukraińskiego skarbu państwa obliczono w tym przypadku na ponad 50 milionów hrywien.

Dość znaną historią był też przypadek nanorurek, które miały być eksportowane do Hongkongu. A cóż to takiego te nanorurki i jakie jest ich zastosowanie? Ekspertem w tej dziedzinie nie jestem, ale szybki research pozwolił mi dowiedzieć się, że jest to materiał uznawany za jeden z najbardziej wytrzymałych i najsztywniejszych na świecie, a stosuje się go min. w przemyśle elektronicznym, urządzeniach medycznych, czy też przy produkcji niektórych polimerów. No i teraz te nanorurki miały opuścić Ukrainę z ceną fakturową równą ok. 450 Euro za 1 kg (od czego zresztą miano później zażądać zwrotu VAT-u). Co się jednak okazało? A to, że zamiast „wysokich technologii” VAT-owcy próbowali wywieźć za granicę zwykłą sadzę, co zostało jednak odkryte przez milicjantów. Jak obliczono, deklarowana ilość nanorurek wystarczyłaby do zaspokojenia potrzeb produkcyjnych wszystkich krajów Azji Południowej aż do 2040 roku – czyli przestępcy „poszli na grubo”, jak to się mówi… Pewnej pikanterii dodaje tej sprawie fakt, że w proceder zamieszani byli szefowie jednej ze znanych sieci sprzedającej produkty spożywcze.
.

Schemat alternatywny

Oczywiście zdarzało się i tak, że stosowano nieco inną metodę:

– na fakturach eksportowano towar wartościowy, rzeczywiście nadający się do sprzedaży,

– otrzymywano zwrot na podstawie fałszywych „kwitów” potwierdzających eksport, wystawionych przez skorumpowanych celników, przy czym towar nigdy nie opuszczał Ukrainy,

– fikcyjnie wyeksportowany towar „upłynniano” na krajowym rynku po niższej cenie, nie odprowadzając VAT-u.

Jeśli miałbym to wszystko jakoś skomentować, to napiszę tak: jeżeli ktoś orientuje się w realiach przestępczości VAT-owskiej, to z pewnością dostrzeże, że „wałki” typu nanorurki czy wtryskiwacze były na tyle prymitywne, iż bez aktywnego udziału przedstawicieli aparatu skarbowego właściwie nie powinny zaistnieć w większej skali. Z taką oto konkluzją przejdźmy do kolejnego zagadnienia.
.

Schemat organizacyjny grup VAT-owskich na Ukrainie

Nie będzie chyba wielkiego zaskoczenia, jeśli napiszę, że w przypadku ukraińskich grup przestępczych mieliśmy do czynienia z wykorzystaniem znikających „słupów” – były to często osoby z hospicjów, ubezwłasnowolnione, cudzoziemcy z krajów Wspólnoty Niepodległych Państw itd. Ogólnie można powiedzieć, że charakterystyka dość podobna do polskich „prezesów” – ciężko tutaj bowiem wymyślać koło od nowa. Idźmy dalej: według służb ukraińskich mieliśmy trzy główne kategorie podmiotów zamieszanych w przestępstwa podatkowe:

– tzw. beneficjenci, czyli realnie działające przedsiębiorstwa, które korzystając z usług innych firm (tranzytorów) zawierają fikcyjne umowy skutkujące „zbiciem” VAT-u, a tym samym nie płacą znacznych kwot podatków do budżetu – tego typu firmy były także beneficjentami karuzel, tzn. występowały o zwroty;

– tzw. tranzytory, czyli przedsiębiorstwa, które pod przykrywką legalnej działalności gospodarczej prowadzą transakcje sprzedaży lub usługi pośrednictwa, nie mając na celu uzyskania korzyści ekonomicznych, ponieważ nie mają odpowiednich zdolności produkcyjnych, magazynów, personelu itp. – ich rolą jest wystawianie faktur, a operują na minimalnych marżach, gdzie różnica pomiędzy przychodami a kosztami wynosi +- 0,5%, od czego płacone są podatki;

– tzw. słupy, czyli przedsiębiorstwa, które zazwyczaj działają poprzez pośredników i zamykają się w niezwykle krótkich terminach (na Ukrainie znane jako „jednodniowe firmy”), których funkcją jest akumulowanie wszystkich zobowiązań podatkowych beneficjentów i tranzytorów.

Widać tu bez wątpienia podobieństwo do znanych z naszego podwórka brokerów, buforów oraz znikających podatników. Schemat na tyle przejrzysty, że w zasadzie nie ma co się nad nim dłużej rozwlekać.
.

Koniec epoki zwrotów – i co dalej…?

Podobnie jak i w Polsce, tak i na Ukrainie nadszedł czas, że naprawdę „chamskie” zwroty, podobne do opisanych powyżej, właściwie się pokończyły. Było to skutkiem tego, że kilka lat temu władze fiskalne ogłosiły walkę z luką podatkową i przestępczością VAT-owską. Należy tutaj zaznaczyć, że VAT był tylko jednym z problemów – zaraz obok stała masowa „optymalizacja” kosztów skutkująca relatywnie małymi wpływami do budżetu z tytułu ukraińskiego odpowiednika naszego CIT-u. Skalę zjawiska oddają niezależne szacunki, w których mowa o 300 – 600 miliardów hrywien pozostających w obiegu szarej strefy (czyli bez opodatkowania), podczas gdy dochody budżetu w latach 2013 i 2014 wynosiły odpowiednio 340 i 360 miliardów hrywien! Byli zresztą dziennikarze śledczy, którzy starali się wyjaśnić sprawę (co ciekawe, podobno żyją do dziś) i zgodnie z ich ustaleniami 80 – 90% wszystkich ukraińskich przedsiębiorstw korzystało z „optymalizacji” podatków, w które zamieszane były min. takie instytucje, jak Ministerstwo Finansów, SBU (służba bezpieczeństwa), prokuratura oraz zwykli urzędnicy skarbowi różnych szczebli. Nie mam możliwości zweryfikowania, czy rzeczywiście była to prawda, ale jeśli tak, to mamy obraz państwa będącego w destrukcji.

Wracając jednak do tematyki VAT-u, to zgodnie z ogólnie dostępnymi informacjami na Ukrainie dość ciężko jest go dziś nielegalnie zwrócić, głównie ze względu na system elektronicznej ewidencji faktur połączony ze specjalnymi kontami bankowymi przeznaczonymi do wpłacania należnego podatku VAT (rozwiązanie wdrożone w 2017 roku). Postaram się poruszyć ten temat w jednym z kolejnych wpisów, ponieważ moim zdaniem jest to dość ciekawe rozwiązanie (przynajmniej na pierwszy rzut oka). W każdym razie można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że elektroniczna ewidencja faktur pozwoliła wyeliminować drobniejszych VAT-owców z rynku, ale mając częściowo na uwadze nasze polskie doświadczenia, mogę powiedzieć tak: duży może więcej (szczególnie jeśli zdążył w tzw. dzikich czasach zgromadzić odpowiedni kapitał). Tak więc moim zdaniem rekiny dalej sobie pływają w wodzie, może nieco mniej mętnej, a społeczeństwo ukraińskie jest karmione propagandowymi sukcesami.

Samej luki VAT zresztą nie zlikwidowano całkowicie, o czym świadczą chociażby wypowiedzi oficjeli. Zmienił się za to model przestępstwa – dziś działa się min. na takim „patencie”, jak generowanie kosztów VAT-owskich przez znikające firmy, dzięki czemu realnie działające przedsiębiorstwa płacą po prostu niższe podatki. Popularne więc było zawieranie fikcyjnych umów podwykonawstwa, gdzie np. przy zamówieniu robót budowlanych firma A daje zamawiającemu wysokie koszty, w tym VAT, a tak naprawdę prace wykonuje od początku do końca firma B, za dużo mniejsze pieniądze. Dzieje się to oczywiście za wiedzą zamawiającego i wymaga odpowiedniego operowania dokumentacją, ale jest do wykonania. Rzecz jasna firma A jest tutaj swego rodzaju figurantem, który niekoniecznie musi rozliczyć się z wszystkich danin należnych skarbowi państwa.

Inny wariant z generowaniem kosztów odbywał się w taki oto sposób: spółka A rejestrowana na „słupa” rzekomo dostarczała towary lub usługi realnie działającemu przedsiębiorstwu B. Po otrzymaniu przelewu na konto A, środki były podejmowane w gotówce pod pozorem wypłat dla pracowników, pokrycia kosztów podróży służbowych oraz wydatków bieżących itp. Rzecz jasna pieniądze wracały potem do przedsiębiorstwa B, które dokonało wpłaty – kwota była już jednak pomniejszona o prowizję dla A (od 7 do 10%). Oczywiście nie było tutaj mowy o płaceniu żadnego podatku – spółka A nie odprowadzała nic do budżetu, ale sama wystawiała kosztowe faktury VAT, które umożliwiały dokonanie odliczeń firmie B.
.

Kilka cech charakterystycznych dla ukraińskich VAT-owców

Na Ukrainie, podobnie zresztą jak i w Polsce, występowały pewne typowe elementy w działalności podmiotów trudniących się wyłudzaniem / uszczuplaniem podatku od wartości dodanej – poniżej niektóre z nich:

– rejestracja firmy w oparciu o nieważne lub sfałszowane dokumenty (bywało, że działalność taka była prowadzona bez wiedzy osób, które figurowały jako założyciele, gdyż ktoś np. zdobył ich dane i wykorzystał do celów rejestracyjnych);

– rejestrowanie firm na klasyczne „słupy”, które nie zamierzają prowadzić realnej działalności gospodarczej;

– rejestracja działalności na normalne osoby, a następnie przerejestrowanie jej na „słupa” (np. w drodze sprzedaży spółki);

– spółka istnieje przez krótki okres (kwartał) i jedynie w tym czasie wystawia faktury, a potem zaprzestaje jakiejkolwiek aktywności;

– podatnik nie posiada otwartych rachunków w instytucjach bankowych;

– oficjalny przedstawiciel lub założyciel nowej firmy jest przedstawicielem lub też założycielem innego przedsiębiorstwa, które zostało wcześniej zlikwidowane w drodze postępowania upadłościowego;

– podatnik nie składa sprawozdań finansowych do inspektoratu podatkowego za ostatni okres sprawozdawczy;

– przedstawiciel spółki jest osobą, która ma na koncie wyrok sądowy za tzw. fikcyjną przedsiębiorczość.

Jak widać wiele z tych cech pokrywa się z rzeczami, jakie znamy z naszego lokalnego podwórka. Za niewątpliwą ciekawostkę można uznać tutaj brak rachunków bankowych w oficjalnych instytucjach – w polskich warunkach rzecz raczej nie do pomyślenia. Nie powinno to jednak specjalnie dziwić zważywszy na fakt, że tylko w latach 2014 – 2016 na Ukrainie upadło… aż 77 banków! Ukraińskie firmy poniosły z tego tytułu straty szacowane na 82 miliardów hrywien, czyli ok. 11,5 miliarda PLN – była to około ¼ wszystkich środków zgromadzonych na firmowych rachunkach w skali kraju! Tak dla porównania dodam, że w samym 2015 roku wielkość całej luki VAT na Ukrainie była szacowana na ok. 24 miliardy PLN (dane Banku Światowego). Wyobraźcie sobie teraz, co by się działo w Polsce, gdyby firmy w ciągu 2 lat straciły ¼ pieniędzy ze swoich rachunków bankowych – rewolucja, zapaść gospodarcza…? W każdym razie ciężko zaprzeczyć, że masowe upadłości w ukraińskim sektorze bankowym stanowiły bardzo poważne utrudnienie dla rozwoju przedsiębiorczości w tym kraju. Ciężko jest mi dziś powiedzieć, ile z takich sytuacji było wynikiem quasi-przestępczych działań, ale obstawiam, że i takie przypadki się zdarzały.
.

Kilka słów na zakończenie

Chciałem jeszcze wspomnieć o kilku innych zagadnieniach od strony bardziej praktycznej, ale niestety okazało się, że muszę je najpierw skonsultować z ukraińskimi znawcami tematu, więc zapewne pojawią się one za jakiś czas jako druga część niniejszego wpisu. Niestety, bariera językowa jednak robi swoje – szczególnie w kwestii prawniczego słownictwa specjalistycznego, które zresztą tłumacz Google niespecjalnie ogarnia. Obiecuję jednak, że będę nad tym systematycznie pracował i sukcesywnie podwyższał poziom „zagranicznych” wpisów. Na zakończenie dodam jedynie, że szczerze szanuję polskich przedsiębiorców, którzy zdecydowali się na ekspansję na Ukrainę – to jednak wciąż trochę inny świat niż Polska i trzeba naprawdę doskonale znać specyfikę tamtejszego rynku, aby nie „popłynąć”. No, ale z drugiej strony, jak mawiają Rosjanie: kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije! ( ͡° ͜ʖ ͡°) A tych, co mają fejsbuka, zapraszam na mój profil: https://www.facebook.com/BialeKolnierzykiBlog/
#bialekolnierzyki #vatowcy #ukraina #pieniadze #biznes #ciekawostki #przestepczosc

Cześć. Mam około 500 tysięcy…

Cześć. Mam około 500 tysięcy PLN do zachomikowania/zainwestowania. Boję się o naszą cudowną walutę i myślałem o przemieleniu całej gotówki w złoto. Tylko teraz pytanie, gdzie najbezpieczniej i najkorzystniej będzie kupić to złoto?
No chyba że ktoś ma lepszy pomysł na inwestycję.
Myślałem o ziemi.
#zarobki #zloto #pieniadze #gielda #inwestycje

Do szczęścia w życiu brakuje…

Do szczęścia w życiu brakuje mi pasywnego dochodu 1000 zl miesiecznie. Żeby zapłacić starym za pokój i mieć na jedzenie i neta. Niestety żyjemy w biednym kraju bez zasiłków i nie mogę uprawiać trwałego hikikomori i jestem zmuszony wychodzić z domu. Teraz siedzę na #emigracja żeby w 2 miesiące zarobić na 8 miesięcy siedzenia w domu, ale jak skończy się hajs to będę musial coś wymyślić. Najlepiej poszedłbym na pół etatu, te 4 godziny dziennie jeszcze jakoś bym przemeczyl i wracał do swojego bezpiecznego azylu w moim pokoju, ale u mnie w mieście wszedzie chcą na cały etat.

#przegryw #pracbaza #stulejacontent #pieniadze #depresja #problemypierwszegoswiata

#polska #polityka #neuropa…

#polska #polityka #neuropa #wojsko #pieniadze #ekonomia #gospodarka #4konserwy #500plus #dobrazmiana #bekazpisu #technologia #nauka #takaprawda #bekazpisu #zalesie

Koszt 500+ w nowej odsłonie? 40 miliardów zł ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Budżet wojska na rok 2019? 44,7 milardów zł ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Bombelki równe są 90% budżetowi wojska. To one są naszą inwestycją.

Chuja tam, że gdyby te 40 miliardów przeznaczyć na rozwój WŁASNEJ technologii zbrojeniowej (albo jakiejkolwiek innej) to po 5 latach mielibyśmy piękne zaplecze techniczne dające jakąkolwiek szansę STARTU do Niemiec albo Rosji, w każdym razie nasza sytuacja zupełnie by się zmieniła. A tak to Polska zawsze będzie tylko biednym odbiorcą cudzej technologii po zawyżonych cenach i Morawiecki będzie musiał rżnąć debila, łasząc się o jakieś biedo fabryki od Tesli XDDD. Jeżeli nigdy nie zaczniemy działać to dystans się będzie tylko powiększał, ale co ja gadam. Bozia z nami.

Mam kupkę około 300k PLN i…

Mam kupkę około 300k PLN i zastanawiam się co z nią zrobić. Od długiego czasu całość gnije na rachunku oszczędnościowym, na który co miesiąc dorzucam kolejne 5-15k. Dlaczego nie lokata? Bo chce miec wolny dostęp do środków, a mam przyzwoite (jak na RoR) oprocentowanie na poziomie niektórych lokat.

Wymyśliłem sobie trzy opcje. Będę wdzięczny za rady i wasze sugestie.

1. Kupić mieszkanie na wynajem. Wartość mieszkan rzekomo wyłącznie rocznie, choć nie do końca podoba mi się ten pomysł. Wykańczanie, pierdololo z szukaniem lokatorów i ściąganiem z nich kasy. No i… 300k nie wystarczy mi na mieszkanie w centrum w przyzwoitym standardzie, z wykończeniem. Nie chce kredytować zakupu, bo spodziewam się drastycznej podwyżki stóp w ciągu najbliższych lat.

2. Rozjebać na auto. Co prawda spełniłem już swoje motoryzacyjne marzenie, ale… mam jeszcze jedno. Chodzi mi po głowy klasyk warty około 200k, który spodziewam się będzie zyskiwał na wartości, jeśli nie owinę się nim wokół drzewa. Tutaj elementem pierdololo będzie jednak żona i konieczność wynajęcia dodatkowego miejsca postojowego w moim budynku (strzelam, że z 350 PLN/mo)

3. Zbierać bo hurr durr niezależność finansowa. Nie dziaduje, wydaje na jakieś zabawki i zachcianki (ale bez przesady), natomiast ta kasa zaczyna wypalać mi kieszeń. Z jednej strony perspetywa większych oszczędności i bezpieczeństwo z tym związane (czy nawet ewentualna wcześniejsza emerytura) kusi, ale trochę się cykam. Co jeśli przyjdzie jakiś kryzysik i piątka kaczyńskiego poskutkuje jakąś srogą dewaluacją złotego? Obawiam się czarnego scenariusza, w którym hardo ciułane oszczędności życia za dwie dekady wyparują, a ja zostane bez niczego – ani z bezpieczeństwem, ani z fajnie przeżytym życiem, gdybym swobodnie wydawał ten hajs.

Rady? Sugestie? Wołam #inwestycje #pieniadze i #motoryzacja, bo oni zrozumieją. chłopakom z #pociagdozyskow podziękuje, bo już trzy razy kupiłem na górce i sprzedałem na dołku. XD randomów z #kiciochpyta w sumie też zapraszam.

Telewizory GoldStar Art-B i…

Telewizory GoldStar Art-B i zawieszenie cła na 48 godzin

Pierwsza połowa lat 90. to był megaciekawy czas, jeśli chodzi o prowadzenie biznesu w Polsce. Jednocześnie okres ten mocno obrósł różnymi legendami, nieraz trudnymi do zweryfikowania. Faktem jednak jest, że zdarzały się wtedy „przypadkowe luki”, które umożliwiały nielicznym zorientowanym szybkie zarobienie pieniędzy. Tak było np. w przypadku Aleksandra Gawronika, który w 1989 roku otworzył na zachodniej granicy Polski sieć kantorów, praktycznie równolegle z podpisaną przez rząd Mieczysława Rakowskiego decyzją o umożliwieniu prywatnym przedsiębiorcom legalnego handlu walutami. Przypadek…? Ale tę historię pewnie już znacie, więc chciałbym Wam dziś przybliżyć i wyjaśnić ciekawą anegdotę związaną ze słynnymi niegdyś telewizorami i magnetowidami GoldStar – nieco starsi Czytelnicy powinni kojarzyć tę markę.

Tak więc w 1991 roku nastąpiło „magiczne” zawieszenie cła na 48 godzin. Oznaczało to, że w tym krótkim czasie można było sprowadzić do Polski całą masę towarów i potem sprzedać je w megaatrakcyjnej cenie (no bo cło nam przecież odpadało)! Oczywiście kto miał wykorzystać ten fakt, ten wykorzystał i podobno wielu importerów oraz celników nieźle się wtedy wzbogaciło. Przy okazji powstała też legenda o tym, jak to słynna spółka Art-B, która współpracowała z koreańskim koncernem GoldStar (dzisiejsze LG), miała zarobić miliony właśnie przy okazji tego krótkiego zawieszenia cła. Opowieści mówią wręcz o całych pociągach pełnych elektroniki GoldStara, które miały czekać na bocznicach przy granicy na odpowiedni moment. I faktycznie byłaby to naprawdę fajna anegdota, gdyby nie to, że… chyba jednak nie była prawdziwa. Skąd o tym wiem? Po prostu zapytałem o to Andrzeja Gąsiorowskiego, ówczesnego współwłaściciela Art-B. I oto, co mi odpowiedział:

To nie był ten przypadek. My dokonaliśmy importu docelowego. Procedury uruchomienia pierwszej akredytywy trwały 6 miesięcy, a towar przyszedł statkiem.

No i cóż… Oczywiście to wszystko nie oznacza, że na bocznicach przed granicą polsko – niemiecką nie stały jakieś wagony z towarem i nie czekały na zawieszenie cła! Jednak mieszanie w to akurat GoldStara wygląda na tzw. miejską legendę mogącą mieć swoje źródło chociażby w tym, że już po wybuchu słynnej afery, firma Art-B w świadomości ludzkiej łączyła się jeszcze przez długi czas z różnymi niezrozumiałymi „kombinacjami”. W każdym razie morał jest taki: nie zawsze warto wierzyć we wszystkie historie o „cudownych biznesach lat 90.” opowiadane przez wujka Zdziśka na rodzinnym spotkaniu. ( ͡° ͜ʖ ͡°) #bialekolnierzyki #lata90 #biznes #polska #pieniadze #ciekawostki